Wreszcie się pojawiła i przegnała wszystkich przechodniów z ulic, na których teraz hula wiatr. Dla szaleńców powystawiano koksowniki, chodź z myślą by się ogrzali, a nie fotografowali
This entry was posted on niedziela, 5 Luty 2012 at 23:00 and tagged with spacerowanie, stare zakamarki and posted in Fotografia, Nocne. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
Jak mieszkam 3 rok w Warszawie tak nie widziałam koksownika … Aż do zeszłego tygodnia Kiedy sama zamarzałam na przystanku .
Ja podobnie jak eulalia87 – również boję się wyciągać aparat na takim mrozie choć nie powiem, mam ferie, dzień jest słoneczny i można by coś ładnego ustrzelić
Wiem co to jest ale nie pamiętam bym kiedykolwiek widział koksownik na żywo. Może jako dziecko ale to było tak dawno, że już nie pamiętam. Cały czas liczę, że zima jednak prędko pójdzie w zapomnienie. Z aparatem wyskoczyłem na chwilkę wczoraj ale nie zrobiłem żadnych fascynujących ujęć. Przyroda się chowa albo jest w ruchu więc ciężko cokolwiek uświadczyć.
u nas w okolicy na przystankach poustawiali koksowniczki… czasami aż by się z auta chciało wyjść i ogrzać przy ciepełku, może nawet jakiegoś grilla urządzić czy cuś
aparatom raczej nie powinno szkodzić – tyle, że należy pamiętać o chwili na odparowanie po wejściu do mieszkania
Też mi się wydaje, że kłopotem jest tylko wejście do ciepłego pomieszczenia. Mój korpus nie jest uszczelniony, a ma za sobą mżawki, śnieżyce, tumany kurzu, twarde lądowania i sprawuje się wyśmienicie. Za jakiś czas zafunduję mu wizytę u pana, który zadba o jego czystość i znów do boju.
hehe… mój 20d to też weteran. Doświadczył już i soli i lodu i upału… parę razy upadł, dziesiątki razy robiliśmy zdjęcia w takim pyle, że świata nie było widać. Najgorzej z matrycą, niestety. Paprochów już na niej co niemiara…
Jak samoczyszczenie nie pomaga to przedmuchuję matrycę. Raz mi się zdarzyło, że coś tak trwale przyległo, że musiałem oddać aparat do “magika” na gruntowne czyszczenie matrycy. Kosztowało mnie to (z tego co pamiętam) 80 zł.
ano, chyba właśnie muszę oddać, bo mam sporo takich tłustych cosiów. No i obawiam się, że matrycę mam już w ogóle zjechaną – jest problem z ostrością zdjęć, słyszałem, że przy starciu wierzchniej warstwy ochronnej na matrycy mogą pojawić się kłopoty z ostrzeniem… Tak czy siak, warto za nowym aparatem się rozejrzeć. Albo może najpierw za kasą na nowy aparat ;-(
Aż tak mocno się na tym nie znam. Na fotopolis.pl przeczytałem ciekawy artykuł dotyczący czyszczenia szkieł i wpływu jego na ostrzenie. Jak znajdę to prześlę linka.
Nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na takie elementy i spodziewałem się, patrząc na zdjęcia ze stanu wojennego, że będzie większy. Ten akurat sięgał do kolana
heh… te ciepło ze wspomnień to niektórych może trochę parzyć
Swoją drogą na zewnątrz jest -20, a w serwerowni klimatyzatory w ciągłym biegu. Tak już jest, tu za dużo, a tam za mało
Kiedyś pochwaliłem się w komentarzu, że na lotnisku w Goleniowie spotkałem stado Dromaderów. Znalazłem te zdjęcia w starym telefonie. Wrzucę je za kilka dni na bloga.
Chociaż mieszkam w dużym mieście to też pierwszy raz widziałam koksownik. Nie ogrzałam się choć bardzo by się przydało bo moje autko rozgrzało się dopiero jak dojeżdżałam do pracy
Ja do pracy jadę 10 minut. Z przerażeniem patrzę jak każdego dnia akumulator jest coraz słabszy, bo niby kiedy ma się podładować. Tydzień temu kumplowi odmówiło posłuszeństwa jego auto, więc pożyczyłem mu moje. Przegonił je po trasie i podładował akumulator. Może w ten weekend powinienem mu pożyczyć aut jeszcze raz
[...] Nareperowywacza przypadki – Dromadery Posted: 11 Luty 2012 in Dyrdymały i pierdoły, GrafObrazy Tagi: GrafObrazy, pierdoły 0 Wpis z dedykacją dla znanego miłośnika lotnictwa – Pana R. [...]
Luty 6th, 2012 at 02:57
-stary dobry koksownik,a ile radości daje czekającym ludziom….gdzie ty nocami “łazisz”—–żartuję…
Luty 6th, 2012 at 17:51
Tak jakoś mnie napadło na fotografowanie
Luty 6th, 2012 at 07:53
ja się boję używać aparat w taki mroz…
Luty 6th, 2012 at 17:53
Nie jest tak źle, mój Pentax nie narzeka
Luty 6th, 2012 at 10:23
Jak mieszkam 3 rok w Warszawie tak nie widziałam koksownika … Aż do zeszłego tygodnia
Kiedy sama zamarzałam na przystanku .
Ja podobnie jak eulalia87 – również boję się wyciągać aparat na takim mrozie choć nie powiem, mam ferie, dzień jest słoneczny i można by coś ładnego ustrzelić
Luty 6th, 2012 at 17:55
Ten koksownik był świeżo po dokładce koksu i więcej dymił niż dawał ciepła ale na fotografiach wyszedł nieźle
Luty 6th, 2012 at 12:57
Wiem co to jest ale nie pamiętam bym kiedykolwiek widział koksownik na żywo. Może jako dziecko ale to było tak dawno, że już nie pamiętam. Cały czas liczę, że zima jednak prędko pójdzie w zapomnienie. Z aparatem wyskoczyłem na chwilkę wczoraj ale nie zrobiłem żadnych fascynujących ujęć. Przyroda się chowa albo jest w ruchu więc ciężko cokolwiek uświadczyć.
Luty 6th, 2012 at 17:56
Ja też dawno koksownika nie widziałem więc nie mogłem mu odpuścić
Luty 6th, 2012 at 14:43
u nas w okolicy na przystankach poustawiali koksowniczki… czasami aż by się z auta chciało wyjść i ogrzać przy ciepełku, może nawet jakiegoś grilla urządzić czy cuś
aparatom raczej nie powinno szkodzić – tyle, że należy pamiętać o chwili na odparowanie po wejściu do mieszkania
Luty 6th, 2012 at 18:03
Albo wędzonkę
Też mi się wydaje, że kłopotem jest tylko wejście do ciepłego pomieszczenia. Mój korpus nie jest uszczelniony, a ma za sobą mżawki, śnieżyce, tumany kurzu, twarde lądowania i sprawuje się wyśmienicie. Za jakiś czas zafunduję mu wizytę u pana, który zadba o jego czystość i znów do boju.
Luty 7th, 2012 at 11:48
hehe… mój 20d to też weteran. Doświadczył już i soli i lodu i upału… parę razy upadł, dziesiątki razy robiliśmy zdjęcia w takim pyle, że świata nie było widać. Najgorzej z matrycą, niestety. Paprochów już na niej co niemiara…
Luty 7th, 2012 at 18:03
Jak samoczyszczenie nie pomaga to przedmuchuję matrycę. Raz mi się zdarzyło, że coś tak trwale przyległo, że musiałem oddać aparat do “magika” na gruntowne czyszczenie matrycy. Kosztowało mnie to (z tego co pamiętam) 80 zł.
Luty 8th, 2012 at 12:01
ano, chyba właśnie muszę oddać, bo mam sporo takich tłustych cosiów. No i obawiam się, że matrycę mam już w ogóle zjechaną – jest problem z ostrością zdjęć, słyszałem, że przy starciu wierzchniej warstwy ochronnej na matrycy mogą pojawić się kłopoty z ostrzeniem… Tak czy siak, warto za nowym aparatem się rozejrzeć. Albo może najpierw za kasą na nowy aparat ;-(
Luty 8th, 2012 at 19:49
Aż tak mocno się na tym nie znam. Na fotopolis.pl przeczytałem ciekawy artykuł dotyczący czyszczenia szkieł i wpływu jego na ostrzenie. Jak znajdę to prześlę linka.
Luty 8th, 2012 at 21:14
To jak coś to też poproszę o link do artykułu.
Luty 9th, 2012 at 21:55
Mówisz i masz
Luty 7th, 2012 at 09:36
good to know…
Luty 7th, 2012 at 18:04
Luty 8th, 2012 at 00:58
W Warszawie koksownik ma różne zastosowanie http://www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/nocny-grill-na-koksowniku,34417,1,0.html
Luty 13th, 2012 at 22:09
Twój komentarz znalazłem w spamie i dopiero teraz przejrzałem link. Szczerze bardzo pomysłowe zastosowanie
Luty 9th, 2012 at 19:08
Luty 9th, 2012 at 21:58
Nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na takie elementy i spodziewałem się, patrząc na zdjęcia ze stanu wojennego, że będzie większy. Ten akurat sięgał do kolana
Luty 9th, 2012 at 20:32
… komputery, elektronika, LCD telewizory a jeden koksownik ile “ciepła” daje… dosłownego i tego ze wspomnień
Luty 9th, 2012 at 22:02
heh… te ciepło ze wspomnień to niektórych może trochę parzyć
Swoją drogą na zewnątrz jest -20, a w serwerowni klimatyzatory w ciągłym biegu. Tak już jest, tu za dużo, a tam za mało
Luty 9th, 2012 at 21:11
Kiedyś pochwaliłem się w komentarzu, że na lotnisku w Goleniowie spotkałem stado Dromaderów. Znalazłem te zdjęcia w starym telefonie. Wrzucę je za kilka dni na bloga.
Luty 9th, 2012 at 22:02
Ooo, super
Luty 10th, 2012 at 18:15
Chociaż mieszkam w dużym mieście to też pierwszy raz widziałam koksownik. Nie ogrzałam się choć bardzo by się przydało bo moje autko rozgrzało się dopiero jak dojeżdżałam do pracy
Luty 11th, 2012 at 01:06
Ja do pracy jadę 10 minut. Z przerażeniem patrzę jak każdego dnia akumulator jest coraz słabszy, bo niby kiedy ma się podładować. Tydzień temu kumplowi odmówiło posłuszeństwa jego auto, więc pożyczyłem mu moje. Przegonił je po trasie i podładował akumulator. Może w ten weekend powinienem mu pożyczyć aut jeszcze raz
Luty 10th, 2012 at 22:56
U nas nadal ciut za ciepło na koksowniki. BTW, zaprosiłam cię do zabawy – szczegóły u mnie na blogu
Luty 11th, 2012 at 01:11
Ojtamojtam ludzie grilla palą w lato to władza miasta na koksownikach w zimę oszczędza?
Zaraz zajrzę do Ciebie, swoją drogą to też mam propozycję, ale to mailem
Luty 11th, 2012 at 12:35
Ja na twoja propozycje odpowiedziałam potweirdzając członkostwo w grupie
Luty 13th, 2012 at 22:10
Świetnie
Luty 11th, 2012 at 15:38
[...] Nareperowywacza przypadki – Dromadery Posted: 11 Luty 2012 in Dyrdymały i pierdoły, GrafObrazy Tagi: GrafObrazy, pierdoły 0 Wpis z dedykacją dla znanego miłośnika lotnictwa – Pana R. [...]